Scroll to top
© 2021, Theofeel

Wierzący ale niepraktykujący, szukający Boga na polanie i wierzący w Boga poza Kościołem – jakiego Boga właściwie czcicie? Na czym polega taka wiara? Na czym polega jej system wartości?

Tak naprawdę powinnam znać odpowiedzi na te pytania, bo kiedyś sama deklarowałam podobną wiarę. Wymyśliłam sobie mglisty obraz Boga, który w płytki sposób wypełnił moją tęsknotę na jakiś czas. Tak jak dziecko, które wymyśla sobie niewidzialnego przyjaciela. Albo jak Izraelici, którzy sobie zrobili złotego cielca. Bóg taki na niby, na moją miarę, przycięty do ram mojej wyobraźni. Dziś sama się sobie dziwię.

Dziś kiedy spotkałam Boga żywego, który umarł za mnie i zmartwychwstał to nie zamieniłabym tego na nic innego na świecie. Gdyby ktokolwiek pozbawił mnie miłości, która jest obecna w każdej sekundzie mojego życia – gdy upadam i gdy triumfuje, gdy się uśmiecham i gdy płaczę – miłości, która mnie wypełnia, prowadzi i uświęca zostałabym pustą skorupą. Oprócz tej miłości nie ma nic, co mogłoby stanowić większy sens mojego życia. Żadna błyskotka, cokolwiek co mogłabym posiąść, cokolwiek co mogłabym sobie wyobrazić czy wykreować. Bo złoty cielec to zwyczajna miernota przy tym kim jest Bóg Jahwe. Bóg, którego imię brzmi Ten, który jest. Jest, istnieje, kocha, jest obecny.

Żadne ludzkie wyobrażenie i nawet największa wiedza teologiczna czy techniczna nie jest w stanie określić tego, jaki dokładnie jest Bóg. Jedynym momentem, który może odpowiedzieć na to pytanie – choć tylko częściowo i na tyle na ile sam Bóg będzie chciał objawić – jest moment spotkania. Moment spotkania Bóg – człowiek, dusza – Stwórca. To jak zapach, który każdy może poczuć tylko własnym nosem. Opis zapachu czy jego wzór chemiczny nie zastąpią poznania. Każda dyskusja teologiczna na linii wierzący – niewierzący zawsze dociera do punktu krytycznego, gdzie dochodzimy do momentu doświadczenia. Tego nie da się oddać słowami, nie można tego opowiedzieć. Można przedstawić logiczne argumenty, opowiadać o cudach, opisywać piękno Kościoła, ofiary Chrystusa i tego jak ona uświęca i jak czyni życie lepszym, ale nigdy nie zastąpi to momentu poznania. Są takie chwile między Bogiem a człowiekiem, które są łaską i których nie można przewidzieć. Można się o tę łaskę modlić i prosić o nią, a gdy następuje ta chwila jest prawdziwe Boże Narodzenie w sercu człowieka.

Katechizm Kościoła Katolickiego już na pierwszych stronach wspomina o tym, że odbicie piękna i doskonałości Boga możemy znaleźć w Jego stworzeniach. Tę prawdę zauważył św. Franciszek z Asyżu. Trzeba jednak wiedzieć, że utożsamianie samej przyrody z Bogiem to panteizm a nie katolicyzm. A tworzenie bożków wiatru, wody, ognia i innych zjawisk naturalnych to wierzenia pogańskie. Boga żywego, który ofiaruje się na ołtarzu pod postacią chleba i wina możemy spotkać tylko w Kościele. To ogromny, niesamowity dar, który ma fundamentalne znaczenie dla naszej wiary, naszego życia i jego świętości. Żaden cielec się do tego nie umywa nawet jeśli byłby ze złota.

Marta Knihinicka

Related posts