Scroll to top
© 2021, Theofeel

Jan urodził się na Śląsku cieszyńskim w Skoczowie. Był synem Grzegorza Macieja Sarkandra i Heleny z domu Góreckiej herbu Kornicz oraz bratem Wacława, Pawła i Mikołaja, który później również został kapłanem.

Mając 13 lat stracił ojca. Matka, prawdopodobnie ze względów finansowych, zdecydowała się z rodziną opuścić Księstwo Cieszyńskie i przenieść się do Příboru na Morawach. Tam uczył się w katolickiej szkole parafialnej. Ukończył niższe studia w kolegium jezuickim w Ołomuńcu, a następnie rozpoczął studia filozoficzne na ołomunieckiej akademii, przenosząc się po jej zamknięciu w 1599 do Pragi. Kontynuował studia filozoficzne w Pradze, otrzymując 9 maja 1603 tytuł doktora nauk filozoficznych. 6 września 1604 rozpoczął jezuickie studia teologiczne i 21 grudnia 1607 udało mu się uzyskać stopień doktora nauk teologicznych, a dzień później przyjął niższe święcenia kapłańskie. W końcu 22 marca 1609 w kościele Apostołów Piotra i Pawła w Brnie przyjął święcenia prezbiteratu.

Początkowo pracował jako wikariusz w parafii w Jaktarze koło Opawy, a potem jako zastępca proboszcza w Uničovie. W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia 1609 został aresztowany wraz z braćmi Pawłem i Wacławem za pomoc w ucieczce z więzienia swojemu bratu ks. Mikołajowi, zaangażowanemu w sprawy polityczne. Przebywał w tym czasie przez osiem miesięcy w więzieniu, w Kromieryżu, gdzie po uwolnieniu został proboszczem w innych miejscowościach m.in. w Holeszowie.

W czerwcu 1619, krótko po wybuchu wojny trzydziestoletniej, za namową parafian zdecydował się wyjechać z Holeszowa. Odbył pielgrzymkę do Częstochowy, przebywając około miesiąca w jasnogórskim klasztorze. Z Częstochowy przywiózł kopię cudownego obrazu Matki Bożej, która obecnie znajduje się w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Uničovie, gdzie święty swego czasu był zastępcą proboszcza. W drodze powrotnej do Czech, zatrzymał się w Rybniku, gdzie miał krewnych oraz w Krakowie w jednym z klasztorów.

Powrócił później do Holeszowa i 6 lutego 1620 uchronił miasto przed atakiem lisowczyków. Wyszedł z procesją z Najświętszym Sakramentem by pokazać, że miasto jest katolickie. Lisowczycy odstąpili od Holeszowa. To wydarzenie stało się pretekstem dla protestantów do oskarżenia go o sprowadzenie polskiego wojska na Morawy. Został aresztowany 13 lutego 1620 i osadzony w ołomunieckim więzieniu.

W więzieniu był poddawany licznym i bolesnym torturom, takim jak rozciąganie kończyn, a także podpalanie ciała. Kaci domagali się ujawnienia wszystkich informacji, oraz przyznania się do winy. Jan jednak wytrwale nie wyjawił ani rąbka z tajemnicy spowiedzi. Ostatecznie został skazany na śmierć.

Postawa Jana zasługuje na pochwałę, a przez to wydarzenie, niektórzy duchowni mogliby sobie zadać pytanie, czy i oni mogliby oddać życie gdyby znaleźli się w podobnej sytuacji. Że tak naprawdę ciąży na nich ogromne brzemię, za które mogą słono zapłacić. Czy są w stanie? Również i my możemy się od Jana sporo nauczyć. Czy dzisiaj słowa powierzone w sekrecie, rzeczywiście dla wszystkich są ściśle tajne? Czy potrafimy zachować coś co nam zostało dane? Gdy ktoś wyjawia nam coś w tajemnicy, jest to dowód na zaufanie od drugiej osoby. Zaufanie buduje się bardzo długo, ale stracić można je bardzo szybko. Jan pokazał, że tajemnica to świętość. Można powiedzieć, że w pewnym sensie to wyjątkowy sakrament życia codziennego i otwarcia się jednej osoby do drugiej. Łamiąc go, dokonujemy świętokradztwa. Może nie takiego z jakim są związane podstawowe sakramenty, ale uważam, że równie okropnego.

Czyjaś tajemnica to część drugiego człowieka. Nie rozdawajmy jej gdzie popadnie. Inaczej nic nie zostanie z tej osoby i wykruszy się zupełnie.

Kacper Pankowecki

Related posts