Scroll to top
© 2021, Theofeel

Otwieram okno i widzę znowu deszcz. Jesienny czas napawa nostalgią. Brak aktywności i jakiś nieokreślony spadek formy i nastroju. Wkrada się niechęć. Zaczynam zastanawiać się nad problemami dnia codziennego i rozmyślać. Zawsze mogłoby być lepiej. Pogoda mogła być lepsza, mogłabym mieć więcej sił witalnych, dobrego nastroju. Skąd tyle pesymizmu skoro jestem człowiekiem wierzącym? Wiem, że jak wkradnie się lenistwo to już po mnie. Siła radości pójdzie w niepamięć. Weryfikuję  więc swój stan na kolanach i dostrzegam coś bardzo istotnego. Za mało dziękuję.

Miałam w życiu kilka sytuacji kryzysowych, w których się wszystko wymykało spod kontroli. Wydawało się, że kończy mi się świat i Pan mnie wysłuchał. Wyprostował moje ścieżki, pomógł, uratował. Pamiętam też gorliwość w moich próśbach i strach, który mi towarzyszył. „Co będzie jeśli sprawdzą się jakieś ciemne scenariusze?”. Pan Bóg wysłuchał mnie nie jeden raz, a setki razy. Moim największym błędem jest to, że zachowuję się tak, jakby mi się wszystko należało. Nie umiem z taką gorliwością dziękować z jaką prosiłam i w tym leży problem. Jestem Bogu wdzięczna, ale zapominam równie szybko jak szybko  otrzymałam, to o co prosiłam. Zapominam też o tym, że nie raz ale setki (być może tysiące razy), Bóg uchronił mnie od sytuacji, o których nie miałam pojęcia. Dzisiaj stoję i patrzę w te okno. Widzę, mogę stać ,czuć, być… Mogę iść tam, gdzie czasami mi się wcale nie chce iść. Często spotykam się ludźmi, którzy spełnili marzenia, motywują mnie a czasami wpędzają w rozczarowania mną samą. Spotykam też ludzi, których marzeniem są zwyczajne czynności, z których nie zdajemy sobie sprawy. Są ludzie, którzy marzą o tym żeby spotkać się z przyjaciółmi, marzą o tym żeby pobiegać albo zobaczyć tęczę. Niech to co piszę, będzie dzisiaj moim listem do Pana Boga. Podziękowaniem, za wszystko co otrzymałam i otrzymuję codziennie.

Jest takie zdanie, które pewnie wszyscy znają „…Gdybyś jutro obudził się tylko z tym, za co podziękowałeś Panu Bogu…”. Czy dziękujemy Mu tak samo mocno jak prosimy? Dzisiaj mogliśmy wstać, uśmiechnąć się, może popłakać. Mamy Kogoś do kochania, pewnie wiele osób. Mamy „dzisiaj” do wykorzystania. Niepowtarzalne „dzisiaj”, o które ktoś, gdzieś właśnie walczy. Myślę, że każdy z nas ma setki powodów do radości, tym samym powodów do podziękowania. Tak więc fundamentalnym słowem na modlitwie powinno być „dziękuję” . To nie tylko wdzięczność, ale odkrywanie darów i łask, którymi jesteśmy obdarowani.

Dzisiaj, z perspektywy czasu widzę też swoje pozornie trudne sytuacje życiowe, z których Pan uczynił dobro. Nie rozumiem wiele, ale za wszystko dziękuję bo wiem, że Ktoś Kto mnie mocno kocha. On chce dla mnie najlepiej. Tylko dziękując możemy otworzyć swoje serce na coraz większe dary od Pana.

”Ponieważ choć Boga poznali, nie oddali Mu czci, jako Bogu, ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swych myślach, i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych, stali się głupimi.”(Rz 1,21-22).

Pan Bóg codziennie wysyła nam wiadomości, “pocztówki miłości” w postaci bliskich, którzy nas kochają-  w postaci ich uśmiechu, zdrowia. Mamy co jeść i pić, mamy dach nad głową, ubrania  i wszystko, czego potrzebujemy. To największe szczęście, bo gdybyśmy to utracili, to zrozumielibyśmy pewnie  prawdziwą wartość tych dóbr. Warto więc podziękować za dzisiejszy dzień i zerknąć na wydruk wszystkich darów, które otrzymaliśmy zupełnie za darmo.

Dziękuję Ci Panie za wszystko czym mnie hojnie obdarowujesz. Za moich bliskich, których kocham, za moich przyjaciół, za moje życie i miejsca, do których mnie posyłasz. A Ty, podziękowałeś Mu dzisiaj? Nie? To zrób to bo On szykuje dla Ciebie już kolejne dary.

Iwona Sakrajda

Related posts