Scroll to top
© 2021, Theofeel
czyli czego można nauczyć się od św. Teresy od Dzieciątka Jezus?

Teresa często jest postrzegana jako taka “cukierkowa” święta. Jeśli jedynie powierzchownie zapoznamy się z jej dziełami, być może odniesiemy wrażenie infantylności. Jednak zagłębiając się w nie ujrzymy pokorę i prostotę Małego Kwiatka (jak siebie nazywała), aby w końcu zachwycić się jej świętością.

Kiedy czytałam “Dzieje duszy”, na każdym kroku zaskakiwało mnie ile mogę się od niej nauczyć! Mogłoby się wydawać, że XIX – wieczna karmelitanka miała zupełnie inne problemy, przeżycia duchowe i mistyczną, oderwaną od obecnych realiów drogę do świętości. Właśnie w osobie tej świętej, Pan Bóg pokazuje, że świętość jest uniwersalna, a cnoty Teresy może naśladować każdy z nas. Czego, więc, można nauczyć się od św. Teresy od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza?

Bardzo dotyka mnie pewna sytuacja z życia Teresy. Pewnego razu piorąc towarzyszyła jej siostra, która robiła to tak nieumiejętnie, że brudną wodą chlapała Teresie na twarz. Wydawałoby się, że naturalną reakcją jest zwrócenie uwagi, czy chociaż odsunięcie się. Mistyczka z typową sobie cierpliwością nie zareagowała, ale dziękowała Panu Bogu, że przez tę sytuację może się do Niego zbliżyć. Po prostu świętość!

Mistrzyni duchowości, której całe życie było modlitwą – taki oto obraz św. Tereski wyłania się z jej dzieł i wspomnień o niej. Znała wartość i moc modlitwy, ale w chwilach cierpienia, szczególnie przeżywając ostatnie stadium gruźlicy, nie dbała o swój trud.

“Proszę Boga, aby wszystkie modlitwy, zanoszone w mojej intencji, nie przynosiły mi ulgi w cierpieniu, ale pomogły zbawić grzeszników. Bardzo dosadnie akcentowała miłosny wymiar modlitwy, która była dla niej ” przebywaniem z tym, który ją kocha”.

Teresa pokazuje jak niewiele trzeba mówić w relacji z Panem Bogiem. Zaznacza to w słowach: “Modlić się, to nie znaczy wiele mówić, ale wiele kochać”. Podobnie, pod koniec życia, w infirmerii pewna siostra zauważyła, że święta mimo późnej pory nie śpi. Teresa usprawiedliwiła się cierpieniem i rozmową z Panem Jezusem.

“ – A co siostra mówi Jezusowi?
– Nic mu nie mówię, kocham Go! ”

To ciekawe jak święta Teresa przedstawia relację “ja i moje słabości -> Pan Jezus”. Wydawałoby się czymś naturalnym, że z naszymi problemami przychodzimy do Jezusa – On nas zawsze przygarnia, ale mistyczka ukazuje to na adekwatnym sobie poziomie duchowości. “To my mamy pocieszać Jezusa, nie Jezus nas”.

Zadziwia mnie także przepiękna relacja Teresy z Matką Bożą. Mała Święta mówi do Maryi jak dziecko do ukochanej matki. Prosto i z adekwatną dziecku radością. Ale tu, znów przez Teresę przemawia piorunująca świętość. “O Maryjo, gdybym ja była Królową Niebieską, a Ty małą Teresą, chciałabym stać się małą Teresą, aby Ciebie zobaczyć, Królowo Niebieska”.

Przez osobę św. Teresy Pan Bóg pokazuje jak wiele znaczy zupełne zaufanie Mu, pokorne znoszenie cierpienia i trudności.

Więc jeśli nosisz w sobie problemy, zranienia i troski – weź sobie do serca te słowa św. Teresy z Lisieux:
“Bardzo to nieładnie tracić czas na zadręczanie się, zamiast spocząć na Sercu Jezusa”.

Maria Styś

Related posts