Scroll to top
© 2021, Theofeel

Joanna urodziła się w nocy z piątego na szóstego stycznia 1411 lub 1412 r. w Domremy w Lotaryngii. Była córką wieśniaków, Jakuba D’arc i Izabeli Romee. Dzięki swej matce, która była osobą bardzo wierzącą, wyrastała w atmosferze religijnej. Według źródeł to matka miała największy wpływ na jej rozwój duchowy. Nauczyła ją wielu modlitw, m.in. “Pozdrowienia Anielskiego”, “Ojcze nasz” i “Składu Apostolskiego”. Nikt jednak nie spodziewałby się, że jedna zaledwie kobieta będzie miała realny wpływ na niepodległość swojego kraju.

Wielu badaczy i historyków jest zgodnych, że Joanna była przede wszystkim prostą, zwykłą dziewczyną. Wszyscy znali ją jako pobożną i chętnie uczęszczającą do kościoła. Znana była także ze swego miłosierdzia – litościwego serca. Do trzynastego roku życia spełniała skromne prace domowe.

Później zaczęła doznawać niezwykłych łask. Przez trzy następne lata wsłuchiwała się w wewnętrzne głosy, którym była posłuszna. Ukazywał jej się Archanioł Michał, a także święte Małgorzata i Katarzyna, które później stały się jej doradczyniami. Początkowo Joanna przyjmowała te wizje ze strachem, później jednak zaakceptowała je. Wszystko co przeżywała trzymała w tajemnicy do momentu, gdy głosy zaczęły domagać się konkretnych czynów. Chcąc je spełnić, święta udała się do Roberta de Baudricourt, który był dowódcą garnizonu w Yaucouleurs. Początkowo była traktowana sceptycznie. Ale pogarszająca się w obozie sytuacja oraz wiadomość o zbliżającym się oblężeniu Orleanu spowodowały, że Robert poprowadził ją do Chinon, do Karola VII Walezjusza. Nie dawano wiary słowom dziewczyny, jednak z powodu licznych wątpliwości poddano ją trzytygodniowym badaniom przez duchownych. Joanna twierdziła, że otrzymała widzenie od Boga, podczas którego dostała polecenie wyzwolenia ojczyzny spod panowania angielskiego. Chcąc wypróbować jej prawdomówność, niekoronowany król Karol VII wysłał ją do oblężonego Orleanu. Po doprowadzeniu do zniesienia oblężenia miasta w ciągu zaledwie dziewięciu dni, uzyskała powszechny szacunek i przezwyciężyła lekceważącą postawę weteranów.

Mimo poniesionych klęsk, Anglicy nie rezygnowali z dalszych walk. Ich wojska wylądowały pod Paryżem oraz Compiegne. Tam również znalazła się Joanna, która – widoczna ze sztandarem – zagrzewała rodaków do walki. Ostatecznie została raniona. To wydarzenie sama przepowiedziała znacznie wcześniej. Wraz z niewielką grupą obrońców została poza murami miasta. Nie zdążywszy schronić się za zbyt wcześnie zamkniętą bramą, została wzięta do niewoli. Męka Joanny trwała pięć miesięcy. W końcu dziewczyna została sprzedana i ponownie uwięziona w Rouen.

Wrogowie Francji, widząc ogromny upór i determinację Joanny, postanowili ją zabić. Mogli zrobić to od razu, przedtem jednak chcieli odrzeć ją z godności i należnej jej chwały.

Z inicjatywy Anglików odbył się nad Joanną niesprawiedliwy sąd. Jego przewodniczącym był biskup Cauchon z Bauvais, zwolennik Anglików. Przyrzeczono mu biskupstwo w Rouen, a członkom sądu dano dodatkowe wynagrodzenie, co miało mieć decydujący wpływ na przychylny im wyrok. Zarzutom o czary nie było końca. Joannę poddawano torturom, jednak pomimo tych fałszywych oskarżeń pozostała wierna swej sprawie. Będąc otoczona wrogami, samotna i bezbronna, wykazywała jednocześnie lojalność, mądrość i łagodność. Przepowiadała także, że niedługo skończy się panowanie Anglików i Francja stanie się wolna.

Na podstawie fałszywego oskarżenia sąd wydał wyrok, na mocy którego Joanna została skazana na śmierć przez spalenie na stosie.

30 maja 1431 r. w Rouen zapłonął stos, na którym została przywiązana do słupa święta. Jakby mało było jej cierpień, mówiono, że Joanna chcąc ratować swoje życie odwołała swoje dotychczasowe przekonania. Aby nic nie pozostało po świętej, jej prochy i serce wrzucono do Sekwany. Po śmierci Joanny Anglicy nie odnosili więcej sukcesów. Pamięć o Orleańskiej Dziewicy pobudzała dowódców francuskich do pełnego poświęcenia i służby ojczyźnie.

Wreszcie, po 25 latach, na prośbę matki i braci Joanny przeprowadzono ponowne dochodzenie. Wznowiono je na rozkaz papieża Kaliksta III i wskutek nalegań Karola VII. Stwierdzono, że proces w Rouen był stronniczy i kłamliwy. Joannie zostało przywrócone dobre imię. Jej posłannictwo przyznano boskiemu, a nie szatańskiemu działaniu. Joanna w końcu ukazała się w nowym, prawdziwym świetle. Śledząc historię Joanny, jest się nad czym zastanawiać i zdumiewać. Pozostaje mieć nadzieję, że wiara, oddanie, niezwykła waleczność i duch Orleańskiej Dziewicy popłyną nie tylko Sekwaną przez Francję, ale i w sercach ludzi przez cały świat.

Kacper Pankowecki

Related posts