Scroll to top
© 2021, Theofeel

Przeglądałam kobiecą prasę. Zdjęcia pań celebrytek i panów celebrytów. Wszyscy z perłowymi uśmiechami i nieskazitelnie gładkimi twarzami. Zastanowiło mnie, na ile odważyli się ulepszyć i poprawić swoje niedoskonałości. Coś było nie tak według skali ocen, której używa świat. Nie zamierzam krytykować tego, coraz bardziej powszechnego zjawiska jakim jest zmiana czy poprawa swojego wyglądu. Zmusiło mnie to jednak do rozważań o mnie samej. Czy jest coś, co chciałabym poprawić? Czy skoro piękno można stworzyć na “fundamencie niedoskonałości”, a pewność siebie na “fundamencie kompleksów”, to czy na mojej bezsilności mogę stworzyć siłę? Czy w życiu wewnętrznym też można zrobić „kilka cięć” i poczekać na końcowy efekt jak z obrazka? Można! Nie jesteśmy idealni, nasze niedoskonałości są czasem naszym znakiem firmowym. „ Moc bowiem w słabości się doskonali”- więc na lęku i strachu można zbudować zaufanie, na lenistwie- gorliwość, a na przeszłości- przyszłość… Trzeba ich dotknąć, zmierzyć rozmiar, skonsultować i poddać diagnozie.

W przypadku niektórych „urodowych” mankamentów, nie trzeba wszystkich usuwać chirurgicznie. Czasami wystarczy kilka wizyt u kosmetyczki, czy w jakimś ciekawym SPA. Tak też nasze dusze wymagają konsultacji, dokładnej oceny, systematycznych zabiegów a czasami bolesnych „cięć”.

Doskonałym, godnym polecenia, dostępnym dla wszystkich i przynoszącym „nieziemskie” efekty miejscem jest Kościół, chwila ciszy i Obecność Jezusa Eucharystycznego. Jeśli chcesz się prawdziwie przemieniać, to idź na Adorację. Tylko tam można poczuć przedsmak Jego Niebiańskiej rzeczywistości. Nie trzeba nic mówić. On widzi wszystkie nasze zranienia lepiej niż my sami. On widzi wszystkie nasze blizny, wszystkie nasze niedoskonałości, które przeszkadzają nam w poczuciu naszej wyjątkowości i królewskiego pochodzenia. Bóg się nami zachwyca, bo stworzył nas doskonałymi i mimo, że “pakiet wolnej woli” często zamieniamy na coś, czego efektem są niedoskonałości, zranienia i blizny, On to wszystko swoim dotykiem naprawia. Idź do Niego. Wejdź i odkryj płaszcz wstydu i bólu. Idź do Niego i zobacz jak w kawałku chleba jest skryte Niebo. Zanurz się na chwilę w tej Miłości i wyjdź piękny, odmieniony, nowy. Dusza też potrzebuje odnowy.

Dzisiaj, w czasach kiedy ciało staje się markowym towarem, pięknym chwytem reklamowym, zapominamy, że to tylko opakowanie- nawet najpiękniejsze i najbardziej zadbane. To głęboko w duszy, w sercu jest nasza indywidualność, nasze piękno, miejsce, gdzie słychać głos Boga. Warto Go zaprosić, wybrać się na spotkanie z Jego Przenajświętszym i przenikającym spojrzeniem. Warto usiąść i poprosić o konsultację. On swoją nieskończoną miłością ukrytą w białym kawałku chleba pokaże nam wszystko, czego może się wstydzimy, wszystko co może nas boli, co nam przeszkadza. Jak kojący powiew wakacyjnego wiatru, jak najbardziej relaksujący zabieg dla ukojenia i naprawy duszy.

Nawet jeśli, coś w nas wymaga ”cięcia”, które może trochę zaboleć, nie martw się i pomyśl o efekcie. Możesz naprawdę się odnowić. Zaufaj Mu. Idź na konsultację wypełnioną po brzegi miłością, jak ten chleb Eucharystyczny, który jest pełny nieskończonego i bezgranicznego Boga.

Idź na „Nieboterapię” i zadbaj o duszę, niech błyszczy. W końcu to produkt królewski, więc błyszczeć musi!

Iwona Sakrajda

Related posts