Scroll to top
© 2021, Theofeel

Często myślę o tym jaka jest moja rola w świecie. Siłą rzeczy nasuwają się porównania z innymi. Ktoś ma więcej dobrych uczynków na koncie, ktoś się więcej modli, ktoś się zajmuje działalnością charytatywną, a ja …cóż… Bezużyteczność w codzienności. Za mało dobra, za mało modlitwy i niewiele wielkości.

Przewartościowując swój życiowy ranking okazuje się, że to słaby poziom. Patrząc na tych wszystkich wielkich, światowych i na tych o wielkim sercu wciąż daleko do takich zestawień. Chciałabym bezkolizyjnie przejść przez życie zostawiając po sobie ślad, karmiąc przy tym… no właśnie, co? Swojego ducha czy swoją ambicję? Wypełniając swoją rolę czy swoją chorą pychę? Na twarzy jak na wyświetlaczu telefonu, czy innego sprzętu rysuje się napis „niski poziom baterii” .Źródło mocy jest tylko jedno i uczy nas właśnie nieużyteczności…

„Apostołowie prosili Pana: Przymnóż nam wiary. Pan rzekł: Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze, a byłaby wam posłuszna. Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: Pójdź i siądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać.” (Łk 17,5-10)

Długo nie mogłam zrozumieć tych słów Ewangelii, trochę po ludzku się z nimi kłócąc. Nie chciałam być nieużyteczną, przeciwnie. Myślę, że w każdym z nas jest chęć aprobaty ze strony innych, docenienia, chociażby w dobrym słowie. To trudna lekcja dla mnie, nie wiem czy dla was też. Robić coś, nie oczekując zapłaty. Ta nasza wielkość, uznanie na pewno nie ubogaca nas, nie kieruje nawigacji naszego serca na skarb w niebie tylko na ten narażony na nietrwałość. Karmiąc swoje zmysły i potrzebę uznania bilans zostaje ujemny. Ujemny po stronie, której powinien być bagaż naszego życia w postaci środków duchowych.

Jeśli przyjmiemy bez intelektualizowania i zbędnych pytań postawę nieużyteczności w sercu, bo chyba właśnie o taką chodzi, odnajdziemy jego sens. Nie płytką religijność, nie zmierzanie do doskonałości i wielkości, tylko prawdziwą lokalizację miejsca, do którego zmierzamy. To jest nasza, największa, realna prawda.

Nie ważne jest jak widzą mnie inni, czy robię coś co zauważa świat czy też nie. Pan Bóg patrzy na nasze życie przez okulary z wielkimi dioptriami. Każdy nawet najmniejszy uczynek wykonany z miłością jest istotnie ważny i istotnie wielki bo tylko te są wyraźne w okularach Bożych. Tak to działa. Nie potrzebujemy tych wszystkich photoshop-ów, nie potrzebujemy oklasków czy piedestałów. Miłość tego wszystkiego nie potrzebuje, a nasze życie to miłość. To właśnie służba z miłości- w pokorze. Każdy z nas ma swoją rolę do wypełnienia, równie ważną i równie istotną. Taką, którą z miłości wybrał nam Pan. Nie możemy mieć ani lepszej ani gorszej. Każda jest główna.

Nasza wiara jest naszym największym zyskiem a nasze życiowe inwestycje powinniśmy obliczać tylko w tej walucie. Wszystko co posiadamy nie do nas należy, a mimo to zysk jest naszą własnością, jeśli będzie. Panie przymnóż nam wiary, abyśmy nie szukali tego co wielkie, tracąc z oczu te malutkie ziarenko gorczycy…

Iwona Sakrajda

Related posts