Scroll to top
© 2021, Theofeel

Z pozoru niewinne, może nawet dosyć banalne i tendencyjne, ale z drugiej strony dalece nieoczywiste i zmuszające do refleksji nad sensem życia. Pytanie tytułowe niesie z sobą więcej treści niż można by przypuszczać…

Jak poczułeś się, stawiając sobie to pytanie? Co odpowiedziałeś? Czy w ogóle udzieliłeś na nie odpowiedzi? Przyznam, że na co dzień sam nie zastanawiam się nad tą – bądź co bądź istotną – kwestią, która jak żadna inna prowadzi nas do odkrycia prawdy o nas samych.

Stań przed lustrem i powiedz swojemu odbiciu to, co spontanicznie przychodzi Ci na myśl na swój temat. Nie jest to wcale takie proste. Trudno jednoznacznie zdefiniować własne ja, kiedy na co dzień przykrywa je wiele społecznych ról i masek. Przekraczając próg pracy „przylepiamy” do twarzy uśmiech, witając nim ludzi, z którymi niekoniecznie chcemy spędzić najbliższe 8 godzin. Udajemy, że nie jesteśmy zmęczeni masą przytłaczających obowiązków, kiedy życiowy partner relacjonuje nam przebieg swojego dnia. Do tego zawsze znamy odpowiedzi na nurtujące naszych bliskich pytania i doskonale radzimy sobie z kryzysami, konfliktami. Nigdy oczywiście nie zapominamy, jak być przykładnymi, uczynnymi oraz życzliwymi dla wszystkich katolikami… Tak, nie jest łatwo przyznać się przed samym sobą, że wcale nie jesteśmy doskonali w każdej dziedzinie życia. Czy osiągnięcie ideału jest w ogóle możliwe? Oczywiście, że nie. Jednak płynąca zewsząd presja z czasem przenika do naszego wnętrza i staje się impulsem pchającym nas w sidła perfekcjonizmu. A to utrwalone i błędne koło trudno jest przerwać… Napędza je lęk przed „zdemaskowaniem” i obnażeniem- wcale nie naszych słabości, ale ograniczeń. A te posiada każdy człowiek! Kiedy dochodzi do tego porównywanie się, w naszym mniemaniu z „lepszymi” od nas ludźmi, ta „kula śnieżna” staje się niemal nie do zatrzymania. Pędzi, tylko w imię czego?

„Tłukę odbicie w szkle…”

Znam ludzi, którzy mierząc się z pytaniem o swoją wartość nie potrafią jej dostrzec. Jest to niełatwy do uniesienia bagaż, zwłaszcza jeśli wypełnia go ogromny deficyt miłości oraz bezwarunkowej akceptacji, których powinni byli zaznać w okresie dzieciństwa. Te braki uniemożliwiają zbudowanie choćby elementarnych podstaw poczucia własnej wartości, stąd też poszukiwanie uznania w najbliższym otoczeniu. Za wszelką cenę. Za cenę rezygnacji z siebie, stawania się coraz bardziej „przezroczystymi”. Pozwala to– paradoksalnie – przetrwać i czerpać iluzoryczne profity z zaspokajania cudzych potrzeb. Tragizm tej sytuacji polega na tym, że te nadludzkie starania nigdy nie przyniosą pełni satysfakcji. Uzależnienie od otrzymywania pozytywnych sygnałów ze świata zewnętrznego powoduje, że prowizoryczny spokój jest krótkotrwały, a jego „podstawy” – bardzo kruche. Pojawia się tu zniewalające poczucie nieustannej kontroli tego, co dzieje się dookoła.

Skryj się w Jego ramionach

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię (Mt 11, 28)”. Dobrze jest żyć ze świadomością, że istnieje Ktoś, Kto chce przyjąć jarzmo naszego życia. Nie w zgiełku codzienności, ale w ciszy, która bezlitośnie obnaża wszelkie trudności, lęki i smutki, od których tak uparcie uciekamy. No i skłania do przyznania się do naszej bezsilności wobec tego wszystkiego. Jednak właśnie wtedy w życie człowieka wkracza dobry Pasterz, dotykający najgłębszych ludzkich zranień po to, by oczyścić je krwią przelaną na krzyżu. Czeka aż przyjmiemy Jego uzdrowienie, zerwiemy z twarzy kolejne maski, otworzymy na wpół zabliźnione rany, o których – mimo usilnych chęci – wciąż nie jest łatwo zapomnieć… Z tego wysiłku bierze się początek końca starego, bezpiecznego i na swój sposób wygodnego, ale… byle jakiego życia. Dalsze zaprzeczanie prowadzi prosto nad skraj przepaści… A Jezus przecież woła: „Nic, nie musisz mówić nic, odpocznij we mnie, czuj się bezpiecznie”. Światło Ducha Świętego odsłoni każdy mrok naszej duszy, aby nadać naszemu życiu nowe znaczenie. Czy jesteś gotów zaryzykować i powierzyć Jemu wszystko?

Przemysław Sobolewski

Related posts

Post a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *