© 2020, Theofeel

Diabelski scenariusz pragnień


ad_theo - 8 lipca 2016 - 0 comments

Według słownika języka polskiego, termin “szczęście” w jednej z podanych definicji oznacza: “«uczucie zadowolenia, radości; też: to wszystko, co wywołuje ten stan» “. Zatem wszystko to, co wywołuje u nas stan spełnienia i radości jest szczęściem.

Jednak, jak to faktycznie jest w rzeczywistości, jak się ma do nas?

Każdy z nas w życiu dąży do stanu szczęścia, momentu, w którym spełnione zostają jego potrzeby, gdy dążenia kończą się sukcesem. Dostaje to czego oczekiwał. Ale właśnie tutaj warto zadać sobie bardzo istotne pytanie i posiedzieć nad nim dłużej: czy ja tego naprawdę chcę, czy ja tego potrzebuję do szczęścia? Gdzie jest początek i koniec szczęścia? Co jest tą miarą szczęścia dla nas? Być może część z nas powie sobie w duchu, że to proste pytanie, że po dłuższych rozmyślaniach można to stwierdzić i tyle. Jednak to, co uważamy za szczęście, definiuje jak będziemy postępować i jak żyć, aby to szczęście osiągnąć. Dlatego tak bardzo istotne jest zdefiniowanie szczęścia.

Myślę, że tym uniwersalnym szczęściem dla każdego człowieka, jest bliska relacja z Panem. Jeśli istnieje i są stworzone jej fundamenty, wszystko inne staje się jaśniejsze. Im jest ona bliższa, tym bardziej jesteśmy w stanie pojąć, że Bóg nigdy, ale to nigdy nie daje nam więcej niż bylibyśmy w stanie unieść. Każdemu indywidualnie.

Polski egzorcysta ks. Piotr Glas, w jednym ze swoich wykładów przytoczył wypowiedź demona, bardzo znaczącą dla tematu, nad którym teraz rozważamy. Demon powiedział: ” Chcą tego, czego ja chcę im dać”. To zdanie jest chyba najbardziej wymowne i oddaje wszystko. Zanim zaczniemy czegoś pożądać, pragnąć, przemyślmy to co najmniej trzy razy. Nie wszystkie pragnienia i marzenia pochodzą bezpośrednio od nas. Niektóre mogą być nam tak naprawdę zupełnie niepotrzebne, zbędne, a nawet mogą być balastem. Możemy być zakuci w łańcuchy tych bezsensownych, zbyt przyziemnych potrzeb. Inne zaś nawet lekko podkoloryzowane, przeinaczone, ich poziom znaczenia w naszym życiu może być sterowany wrogimi podszeptami, działaniami złego ducha.

Jeśli jednak wiemy czego chcemy, ale takie podszepty się pojawiają, to co wtedy? Osobiście stosuję metodę minimalizmu. To znaczy: analizuję dane pragnienie, marzenie, które zrodziło mi się w głowie. Staram się podchodzić z myślą, żebym miał w życiu to czego mi potrzeba do życia, egzystencji, funkcjonowania. Albo, że jeśli tego naprawdę potrzebuję to sobie to sprawię, ale w odpowiednim czasie. Minimalizm. To bardzo dobry punkt odniesienia, który daje obraz w stosunku do tego co się wykreowało w głowie. Wtedy widzę, jak bardzo to coś mi jest potrzebne i czy aby nie jest czymś zbyt dużym dla mnie.

Jeżeli jednak nie wiemy, co jest najlepsze, obawiamy się złego ducha lub trudno nam znaleźć granicę, to powinniśmy zrobić to co robi człowiek, który chce się upewnić, czy nic mu nie dolega. Idzie do lekarza. W sprawach wiary, lekarzem pierwszego kontaktu jest ksiądz, lub… a nawet przede wszystkim On. Bóg wie czego potrzebujesz, wie jak cię wyleczyć. Jest najlepszym lekarzem, a jego recepta jest niezawodna. A co najważniejsze jest refundowana w całości przez BFZ ( Boży Fundusz Zdrowia ).

Kacper Pankowecki

Related posts

Post a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *