Scroll to top
© 2021, Theofeel

Szybko. Szybciej. Hiper-, ekstra-, ultra- szybko. Przysłowie mówi: “czas to pieniądz”, więc staramy się go za wszelką cenę zaoszczędzić. Jak go później wydajemy to kwestia drugorzędna.

Oszczędzamy zatem gdzie się da. Jak cięcia, to cięcia. Inwestujemy w laptopa o lepszym procesorze (żeby działał szybciej), w nowego smartfona (żeby załatwiać sprawy zdalnie w lukach czasowych), w szerokopasmowy Internet (żeby tu i teraz mieć w zasięgu cały świat). Technika i postęp bardzo ułatwiają życie, zmieniają je coraz bardziej nie do poznania.

Tak się w tym wszystkim zapędzamy, że trudno o jakąkolwiek refleksję. Bo niby wszystko jest w porządku. Cały świat mieści się nam w kieszeni, zawsze mamy pod ręką naszych przyjaciół, rodzinę, znajomych – stały kontakt. Messenger, WhatsApp, Hangouts. Instagram, Snapchat, Tumblr. Tylko jaka jest jego jakość? Coraz bardziej skracamy przekaz. Nie tylko do zdania pojedynczego, czy jego równoważnika. To już w ogóle nie są wypowiedzenia! Wystarczy hasztag, kombinacja znaków tekstowych, czy wypierająca zwykłe emotikony „naklejka”. Tak, żyjemy w kulturze obrazkowej.

Czy stopniowo dojdzie do zaniku pisma i wrócimy do prehistorii? Może aż tak źle nie będzie. Tak czy inaczej, przezorny zawsze ubezpieczony. Dlatego warto zastanowić się nad konsekwencjami, jakie niesie ze sobą oszczędność słów (nie mająca nic wspólnego z mądrością głoszącą, że milczenie jest złotem). Zaczynamy mieć problemy z tworzeniem logicznych wypowiedzi, wyrażeniem przeprowadzonego od przyczyny do skutku rozumowania. Trudność sprawia nam jasne przekazanie własnych myśli, uczuć, oczekiwań, które niekoniecznie wynikają z braku kontaktu ze sobą, a jedynie ograniczonej formy ekspresji.

Co gorsza – skutkuje to także ograniczeniem zdolności do odkodowywania złożonych przekazów. Ten proces zaczyna przekraczać nasze zdolności poznawcze. Może się wydawać, że to nic nie szkodzi – w końcu wszyscy jedziemy na wózku tej samej kultury, żyjemy według jej prawideł i jakoś się dogadamy. Ale czy na pewno wszyscy?

Jest Ktoś, Kto ma do przekazania każdemu z nas coś bardzo ważnego, co zostało wpisane w nas dawno temu. I to nie może być łatwy komunikat, bo dotyczy spraw daleko wykraczających poza to co uchwytne, za pomocą jakiegokolwiek konwencjonalnego systemu budowania wypowiedzi. Dotyczy realizacji istoty życia – powołania. Może właśnie z tej niezdolności do koncentracji na przekazie wynikają wątpliwości, które targają dziś tak wieloma sercami. Bo „głębia przyzywa głębię hukiem wodospadów” (Ps 42, 8). Ciągle tkwi w nas niezaspokojona tęsknota za czymś wielkim, tak nieokreślonym, że wręcz niemożliwym do uchwycenia. On jednak nieustannie mówi, na każdym kroku stara się wyjaśnić tę tajemnicę jaką stanowimy. Tylko trzeba się dostroić i odejść od takiego sposobu komunikacji, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni.

Ja zostawiam wszystko i choć na chwilę uciekam ze szponów postępu i nieustannego powierzchownego kontaktu, żeby skupić się na tym najważniejszym. Jadę na rekolekcje zanurzyć się w ciszę i poroztrząsać swoje wnętrze. Boję się tego co znajdę. Ale nawet jeśli będzie to ciemność, to jest przy mnie Pasterz, który mnie przez nią przeprowadzi i właściwymi ścieżkami zawiedzie tam, gdzie nawet mi się nie śniło.

Agata Grzywaczewska

od redakcji Theofeela: Tekst Agaty został wyróżniony w naszym konkursie “Bóg działa w codzienności” w kategorii artykuł/felieton. GRATULUJEMY!

Related posts

Post a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *