© 2020, Theofeel

Bóg działa w codzienności


ad_theo - 21 lutego 2016 - 0 comments

Jest zwykłe, sobotnie popołudnie. Za oknem szaro. Zastanawiam się, czy może to mieć jakiś wpływ na mój nastrój. Podobno wśród mieszkańców słonecznej Hiszpanii znacznie rzadziej odnotowuje się przypadki depresji.

Czy Bóg działa w codzienności? Sięgam ręką na półkę z książkami. Wśród różnorodnych tytułów i autorów samotnie stoi gruby, czerwony zeszyt. Dawno do niego nie zaglądałam. Już prawie zapomniałam o jego istnieniu. Pierwszy wpis pochodzi ze stycznia 2014 roku. To wtedy zdecydowałam się zapisać ten moment codzienności, w którym On zadziałał. W zeszycie jest czternaście wpisów. Nadano im nawet wspólny tytuł.

„Cukierki Pana Boga” to wszystkie te sytuacje, które można by nazwać przypadkami. Kiedy kilka albo kilkanaście elementów rzeczywistości w przedziwny sposób układa się, jak pasujące do siebie puzzle.

Każde życiowe doświadczenie po pewnym czasie blaknie, jak słowa napisanych piórem listów. Nie inaczej dzieje się ze znakami obecności Boga. Zupełnie nie potrafię powiedzieć dlaczego w pewnym momencie przestałam zbierać otrzymywane od Niego cukierki. Może straciłam umiejętność dostrzegania, zbyt wpatrzona w swój telefon i zajęta śledzeniem życia innych ludzi na portalach społecznościowych?

Jest zwykłe, sobotnie popołudnie. Za oknem szaro. W moim sercu równie szaro jak za oknem. Już dawno wyblakły napisane na kartce serca atramentem Bożej Miłości słowa. Słowa o tym, że Bóg nie jest tylko na niedzielę i święta, a Jego obecność w codzienności jest dla nas tym, czym dla mieszkańców Hiszpanii promienie słońca.

Czy Bóg działa w codzienności?

Kiedy oczekujesz pomocy i wołasz, „z głębokości”, do Stwórcy nieba i ziemi, czy otrzymujesz to o co prosisz? On nie jest, jak pisał w „Opowieściach z Narnii” C.S Lewis, oswojonym lwem. Nie jest też dobrą wróżką, która spełnia życzenia grzecznych dzieci. Czasami odpowiedź na nasze prośby, delikatnie mówiąc, zupełnie rozmija się z tym, na co mielibyśmy ochotę. Ucząc się, czy raczej usiłując się uczyć, do jednego z licznych egzaminów w sesji, ostatnie czego pragniemy to zapewnienie o tym, że powinniśmy dalej i więcej się uczyć! Pewnego wieczoru, podczas wspomnianej już wcześniej sesji egzaminacyjnej, postanowiłam otworzyć Pismo Święte, w poszukiwaniu pocieszenia. Zmęczona i zniechęcona, jak to często bywa gdy ma się dużo do nauki i odwrotnie proporcjonalnie mało chęci i sił, natrafiłam na następujący fragment: „Synu, od młodości swej staraj się o naukę, a będziesz ją nabywał aż do siwizny. Jak oracz i siewca przystępuj do niej i czekaj na dobry jej plon; trochę się natrudzisz pracując nad nią, ale wnet będziesz spożywał jej owoce. Jakże bardzo twarda jest dla nieuków, a lekkoduch w niej nie wytrwa. ” (Mądrość Syracha 6, 18-200)

Wiara w Boga i „chodzenie” w Jego obecności nie mają nic wspólnego ze stąpaniem po płatkach róż czy amerykańskim filmem, w którym wszystkie nasze marzenia stają się rzeczywistością. Jeśli miałabym wybrać jakieś doświadczenie życiowe, które najbardziej przypomina mi relację z Panem Bogiem, byłoby to podróżowanie autostopem. Jedyne co wiesz to dokąd chcesz dojechać. Reszta pozostaje tajemnicą.

Weronika Kowalska

od redakcji Theofeela: Tekst Weroniki został wyróżniony w naszym konkursie “Bóg działa w codzienności” w kategorii artykuł/felieton. GRATULUJEMY!

Related posts

Post a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *