Scroll to top
© 2021, Theofeel

Kiedy w wyobraźni przeprowadzam sondę uliczną, pytając przechodniów: W jaki sposób działa Bóg?, słyszę: Odpowiada na modlitwy. Sama wierzyłam w to jako dziecko, a potem nastolatka, modląc się gorąco i doświadczając wielu rozczarowań. Po pewnym czasie doszłam do prostego wniosku: Bóg nie działa. W obliczu Jego obojętności, ja również przestałam się starać.

Bóg, czyli JESTEM?

Nie widać Go, nie słychać, nie czuć. Nie ma adresu zameldowania ani numeru telefonu, nie płaci podatków – a mamy uwierzyć, że jest? Nie wydaje wam się to trochę bezczelne?

Zdałam świetnie maturę, dostałam się na studia, wyjechałam z rodzinnego miasta przekonana o tym, że Go nie ma. Świadoma tego, że otwarło się przede mną dorosłe życie i muszę radzić sobie sama. Tylu ludzi dookoła, tyle niezbadanych miejsc, nowych wrażeń. Trzeba doświadczać, trzeba działać, zaangażować się w to nowe, studenckie życie. Trzeba żyć! Wciągnęło mnie to bez reszty. Ale nie tak jak myślicie – to była wersja „dla kujonów”. Wystawy, koncerty, ambitne kino, konferencje naukowe… Odnalazłam swój świat, poznałam ludzi, którzy mnie rozumieli. Nie zawsze to odwzajemniałam. Kiedy okazało się, że jedna z bliższych koleżanek jest wierząca, zastanowiło mnie to: ona? Młoda, inteligentna humanistka? Nie mieściło mi się to w głowie. Ostatecznie tolerancyjnie przeszłam nad tym do porządku dziennego i… zyskałam przyjaciółkę.

Dni szybko płynęły. Pierwsza sesja, druga sesja, wakacje… Potem nowe mieszkanie: trzeba znowu wydeptać swoje ścieżki, przemeblować codzienność, ponownie dać się złapać akademickiej rutynie. Rutynie- ale nie nudzie. Kalendarz miałam upstrzony różnymi atrakcjami, oczywiście zawsze w gronie zaufanych znajomych. Jednak ten rok bezlitośnie uświadomił mi, jak kruchym darem jest zaufanie.

A przecież Ja uczyłem chodzić Efraima… (Oz 11, 3a)

Boża wersja tej opowieści jest nieco inna. On pamięta to letnie popołudnie, kiedy jako piętnastolatka szłam uliczkami osiedla i po raz pierwszy naprawdę świadomie poczułam Jego obecność. On wie, dlaczego wybrałam te, a nie inne studia, dlaczego tacy, a nie inni ludzie stanęli na mojej drodze. On zadbał o to, by moje życie, pomimo zawirowań, było obfite. To dzięki Niemu, mimo moich złych decyzji, mimo zranień, wciąż miałam przyjaciółkę. To dzięki Niemu znalazłam się Wigilię Zesłania Ducha Świętego w pewnej odrapanej kościelnej ławce.

“Bóg widzi każdą łzę”. Taki napis widniał na kartce, którą tego wieczoru dostałam. Najpierw bardzo mnie wzruszył, a za chwilę przypomniał o tych wszystkich łzach, których nikt mi nie otarł, a już na pewno nie On. Ale… może jednak widzi? Jeśli widzi, co to co z nimi robi, ma jakiś plan? Postanowiłam dać Mu szansę. Religia czy relacja?

Czy od tej chwili wszystko zaczęło się układać? Nie. Nie ma magicznego guziczka “WIERZĘ”. Bóg powoli otwierał moje oczy. Tak jak zakochana dziewczyna, musiałam się stopniowo dowiadywać: jak się nazywa, gdzie Go mogę znaleźć, jaki jest, co do mnie czuje i co ja czuję do Niego.

W jaki sposób działa Bóg? Kocha. W sposób ciągły i niejednorazowy. Już wiem, że odpowiada na modlitwy, choć nie zawsze tak, jak tego oczekujemy (całe szczęście!). Ale wiem też, że to nie jest najważniejsze. Kiedy kochamy, lubimy spełniać prośby naszych bliskich, ale to nie z tego składa się nasze wspólne życie. Wspólnie wstajemy, sprzątamy, jemy, chodzimy na spacery, rozmawiamy, po prostu jesteśmy.

Nauczył mnie codziennej rozmowy. Zadawania pytań i szukania odpowiedzi w Jego Słowie i działaniu. Zaufania w czasie burzy, dziękczynienia w zły i dobry czas. Doświadczania radości w bliskości z Nim i z innymi, odnajdywania Go w drugiej osobie, w jej uśmiechu, w jej potrzebach. Pracy – nad sobą i dla innych. Wiem, że czuwa, kiedy śpię, napełnia mnie co dzień radością, napomina, kiedy zaczynam robić głupoty.

Zaczęłam nosić krzyżyk na szyi. Nie dlatego, że jest symbolem chrześcijaństwa. Dlatego, że jest znakiem zwycięstwa i miłości. Miłości, która widzi każdą moją łzę. Miłości, dzięki której mam siostry i braci. Miłości, która nieustannie sprawia mi niespodzianki. Miłości, która dała mi nowe życie.

C.S. Lewis napisał: Wierzę w chrześcijaństwo tak, jak w słońce: nie tylko dlatego, że je widzę, lecz także dzięki temu, że widzę wszystko pozostałe.

Słońce każdego dnia rozświetla świat wokół nas, pomaga rozwijać się roślinom i zwierzętom. Zazwyczaj go nie dostrzegamy w naszej codzienności. Tak samo jak Pana Boga…

Magdalena Januszek

od redakcji Theofeela: Tekst Magdaleny zajął ex aequo 3. miejsce w naszym konkursie “Bóg działa w codzienności” w kategorii artykuł/felieton. GRATULUJEMY!

Related posts

Post a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *