Scroll to top
© 2021, Theofeel

Z wypiekami na twarzy czytamy starotestamentalne fragmenty ukazujące potęgę Boga. Przejęci Jego ogromem, być może podświadomie czekamy na jakiś „płonący krzew”, „słup ognia”, albo chociaż głos z nieba. Kiedy nie spotykamy się w swoim życiu z żadną z powyższych teofanii, dochodzimy do różnych wniosków. Albo, że Boga nie ma, albo że stworzył świat i więcej go to nie interesuje, albo że nie działa tylko w naszym życiu (gwóźdź do trumny, że nawet Bóg nas opuścił); albo że kiedyś to były czasy, a teraz… Wszystkie te różne myśli łączą dwie cechy. Ani nie są to myśli pozytywne, ani zgodne z prawdą.

Po chwili zastanowienia, albo chociaż przeczytania całego fragmentu (zamiast wyrwanego z kontekstu wersu), zwracamy uwagę na okoliczności tych wydarzeń. Mało kiedy były one dla Izraelitów przyjemne. Abrahamowi anioł ukazał się na moment, zanim ten złożył własnego syna w ofierze. Krzew płonący- kolokwialnie mówiąc- bardzo przestraszył Mojżesza. Słup obłoku lub ognia prowadził ich dniem i nocą, gdy pieszo, przez setki kilometrów uciekali z niewoli egipskiej. Wreszcie otwarcie się morza- gdy byli w sytuacji bez wyjścia- z przodu woda z tyłu rozpędzone wojsko śmiertelnie rozgniewanego faraona. Bóg potrafi działać wielkie rzeczy (w końcu jest wszechmogący), ale nie zawsze zachodzi taka potrzeba. Zastanówmy się najpierw czy chcielibyśmy się znaleźć w którejś z wymienionych sytuacji? Może zamiast narzekać, że nie obserwujemy ogromu Bożych działań w naszym życiu, lepiej będzie Mu podziękować, za ogrom cierpienia i trudu, którego nam oszczędził?

Bóg może działać w każdy sposób. Jest Stwórcą całego otaczającego nas świata, a więc i wszystkich rządzących nim praw. Z naszego punktu widzenia niezwykłe, czyli „cudowne” są wydarzenia których zaistnienia się nie spodziewaliśmy. Wszystkie inne zdarzenia przyjmujemy jako całkowicie normalne i zwyczajne. Przestajemy się nad nimi zastanawiać. Przecież od dziecka obserwujemy jak spadają liście, lub zamarza woda i nic nie może nas już zaskoczyć. Widzimy, skutki naszych działań i naszych decyzji. „Jesteśmy panami swojego losu”. Chociaż na moment stańmy obok i porównajmy nasze życie do teatralnej sztuki. W każdym dramacie wydarzenia zależą od działań poszczególnych bohaterów i jednocześnie od tego co wcześniej autor napisał w swoim dziele. Końcowy efekt zależy jeszcze od sposobu grania aktorów oraz wizji reżysera; jednak wszystko toczy się zgodnie z napisanym wcześniej utworem. Teologia nazywa takie dwie przyczyny: wtórnymi i pierwotnymi. Franciszek Suarez napisał: „Bóg nie interweniuje bezpośrednio w porządek natury, jeśli przyczyny wtórne wystarczają do uzyskania zamierzonego celu”. Podobnie w naszym życiu, zwykłe, tzn. nie zwracające naszej uwagi zdarzenia, mogą być efektem i przejawem działania Boga w naszym życiu.

Przeanalizujmy największe działanie Boga w historii ludzkości. Wcielenie Syna Bożego. Chrystus nie przyszedł z wojskiem aniołów. Nie dał Izraelowi potęgi militarnej lub politycznej. Nie był takim Mesjaszem, na którego czekali żydzi. A jednak Bóg wiedział co robi. Choć mógł zrobić wszystko, z jakiegoś konkretnego powodu przyszedł na ziemię pod najbezbronniejszą z możliwych postaci- małego dziecka, do tego w szopie w prowincjonalnym miasteczku. Przez kolejne 30 lat dzieje się tak dużo że Ewangeliści nawet o tym nie wspominają. Piszą jedynie o odnalezieniu w świątyni, a pozostałe lata do publicznej działalności streszczają w krótkim: „czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi”, albo w ogóle o tym nie wspominają. Pierwszy cud, którego Jezus dokonał odbył się w codziennej i zwyczajnej sytuacji- zabrakło wina na weselu. Pokazuje to, że Boga interesują również nasze zwyczajne, ludzkie problemy i możemy do Niego przychodzić ze wszystkim, co nas trapi. Choć przez czas publicznej działalności Jezus, dokonywał licznych cudów, a nawet przemienił się w obecności trzech najbliższych uczniów, to całe misterium zbawienia, męka i zmartwychwstanie, przebiegają pod znakiem takiej wielkiej cichości i pokory, że uczniowie tracą wiarę, wypierają się, lub nie wierzą, do póki nie zobaczą Go na własne oczy i nie dotkną Jego ran. Największy cud Boga, dokonał się właśnie w taki- cichy sposób. Doceńmy to i naśladujmy Chrystusa- bo czyż nie na tym polega chrześcijaństwo?

Bóg celowo działa w naszym życiu w zwyczajny sposób. Nie chce, żebyśmy Go kochali za Jego potęgę, siłę. Zależy Mu abyśmy szczerze odpowiedzieli na miłość, którą nas obdarzył. Czyż miłość „nie szuka poklasku” albo czy „Ojciec twój nie jest w ukryciu”? Żądanie od Boga magicznego i natychmiastowego rozwiązania naszych problemów to najczęściej przejaw naszego lenistwa, a nikt nie powiedział że w życiu będzie łatwo. A wręcz przeciwnie „Jeśli kto chce iść za Mną (..) niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!” Taka postawa to tez ogromne spłycania naszej relacji z Bogiem, albo do handlowania się wiarą „Ty mi Panie Boże to, a ja się w zamian pomodlę- nawet dwie zdrowaśki więcej zmówię” albo relacji „człowiek- złota rybka”. Przecież nie o ilość a o jakość tu chodzi. U św. Mateusza, Jezus jasno tłumaczy: „Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani”. Porównanie do „złotej rybki” która spełnia nasze życzenia, to brutalne słowa, a oddają sens tego w jak brutalny sposób ograniczamy najgłębszą relację na jaką w życiu możemy liczyć.

„Boga nikt nigdy nie widział” ale nawet nie widząc Jego działania możemy być pewni, że „Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce”.

Hubert Szczypek

od redakcji Theofeela: Tekst Huberta zajął ex aequo 3. miejsce w naszym konkursie “Bóg działa w codzienności” w kategorii artykuł/felieton. GRATULUJEMY!

Related posts

Post a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *