Scroll to top
© 2021, Theofeel

Stacja 1: Jezus skazany na śmierć.

Panie, Ty będąc Królem świata przyjmujesz niesprawiedliwy, okrutny ludzki wyrok. Pozwalasz, by sądził Cię człowiek, który bez Ciebie nigdy by nie zaistniał, nie mógłby żyć. Człowiek, który nie pamięta o dobru i miłości, jakiej doświadczył dzięki Tobie, który nie ma odwagi, by wybrać Ciebie, narażając się na cierpienie, ziemski trud…
Który ziemski król świadomie i dobrowolnie założyłby koronę u stóp poddanych i stanął przed ich sądem? Który zdecydowałby się przyjąć śmierć dla dobra tych, którzy z nienawiścią żądają jego zagłady? Który uczyniłby to z miłością w sercu, prosząc o miłosierdzie dla innych?
Królestwo Twoje, Panie nie jest z tego świata…

Stacja 2: Jezus bierze krzyż na swoje ramiona.

Co czułeś, co myślałeś Panie biorąc na swoje ramiona ciężki krzyż? Może lękałeś się, że nie udźwigniesz cierpienia, że nie zniesiesz okrutnej męki… Może szukałeś wzrokiem Swojej Matki i uczniów… Może martwiłeś się o tych, którzy Cię na ziemi kochali… Może rozmawiałeś z Ojcem…
Myśli Twoje nie są myślami naszymi, nigdy ich nie odgadniemy, nie zrozumiemy, pozostaną tajemnicą.
Na pewno jednak w Twoim sercu nie było nienawiści, pogardy, pragnienia zemsty, choć tłum szydził, poniżał, zadawał niewyobrażalny ból, cieszył się z Twojego cierpienia.
Była w Nim miłość nie z tego świata, nie znająca granic, nie stawiająca warunków, nie szukająca swego. Miłość pomimo, a nie: ze względu na… Miłość, która wszystko znosi i nie ustaje.

Stacja 3: Jezus upada po raz pierwszy.

Dlaczego upadłeś, Panie?
Czy krzyż okazał się zbyt ciężki, czy potknąłeś się o kamień… a może ktoś z tłumu popchnął Cię, uderzył? Zgodziłeś się nie tylko na okrutną śmierć, ale i na mękę zmierzającą do niej. W swoim poniżeniu, słabości stałeś się tak bliski człowiekowi.
Choć sam byłeś przez ludzi odrzucony, osamotniony w bólu, nigdy nie opuszczasz cierpiących. Nie tylko tych, którzy doświadczają cierpienia jako sprawiedliwi, ale również tych, którzy ponoszą konsekwencje swoich błędów, popełnionych grzechów.
Jesteś z upadającym człowiekiem, aby mógł swoje doświadczenie przyjąć, godnie przeżyć, by było ono krokiem ku kochającemu Ojcu. Towarzyszysz dodając sił, by możliwa była dalsza wędrówka, która choć często trudna, bolesna, jednak prowadzi do pełni szczęścia, do nieba.

Stacja 4: Pan Jezus spotyka swoją Matkę.

Jakże trudne musiało być to spotkanie…
Wyczekiwana, od dawna upragniona wspólna chwila okazała się ostatnią w ziemskiej rzeczywistości. Być może, Maryjo, nie byłaś w stanie nic powiedzieć, nie mogłaś uczynić żadnego gestu, choć tak bardzo chciałaś wyrazić swoją miłość i jedność z ukochanym Synem.
Jako Matka wolałabyś sama cierpieć i umierać, niż bezradnie patrzeć na mękę dziecka, ale ufałaś… Od początku wierzyłaś, że wola Boga, tak po ludzku niepojęta, jest najlepszą z możliwych dróg. Przyjmując ją, współpracując z nią trzeba niejako wyrzec się czysto ludzkiego spojrzenia na życie, powszechnie przyjętych przekonań, czasem zaprzeć się samego siebie, własnych uczuć, pragnień, sądów. Gdy ofiarujemy Bogu, wspierani przez Maryję, samych siebie, wszystko co mamy, co tworzy nasze życie, możemy otrzymać pełnię człowieczeństwa, stawać się na Jego obraz i podobieństwo.

Stacja 5: Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi.

W przekazie Ewangelistów Szymon został przymuszony, by nieść Krzyż Pana Jezusa, gdy wracał do domu po pracy na polu.
Był pewnie zaskoczony, nieprzygotowany na takie doświadczenie. Możemy przypuszczać, że nie chciał również podjąć trudu dźwigania krzyża, uczestniczenia w męce Chrystusa. Wydaje się, że cierpienie zawsze zaskakuje, nigdy nie jesteśmy na nie w pełni gotowi, nawet jeśli możemy się go spodziewać. Budzi także opór, chęć ucieczki.
Najlepszym co możemy zrobić jest na wzór Jezusa starać się przyjąć je w wolności, odpowiadać na nie tak, jak chce Pan Bóg, prosząc, by to Jego wola się spełniała a nie nasza.
On naprawdę prowadzi nas najlepszą z możliwych dróg. Idźmy wolni, a nie przymuszani przez życiowe doświadczenia do tego by cierpieć i w dobry sposób towarzyszyć tym, którzy cierpią…

Stacja 6: Weronika ociera twarz Jezusowi.

Są gesty, czyny, które nie zmieniają rzeczywistości, nie mają wpływu na bieg zdarzeń, jednak poruszają, przemawiają, zastanawiają…
Święta Weronika zachwyca sercem prostym, pełnym miłości. Nie kalkuluje, nie rozmyśla, nie zastanawia się, co powinna zrobić. Widzi cierpiącego Jezusa i stara się pomóc tak jak potrafi. Nie pozostaje obojętna, nie szuka wymówek.
Odrzuca bierność, lęk o własne bezpieczeństwo, obawę przed reakcją tłumu. Jej serce jest wolne od konformizmu i egocentryzmu, a dzięki temu gotowe podążać za Bożym wezwaniem.
A Jezus? Jezus choć cierpi, cieszy się tym bezinteresownym gestem, który wprawdzie nie zmienia Jego sytuacji, ale dodaje otuchy, pozwala doświadczyć miłości wśród ogromu nienawiści ludzkiej. Chrystus umiera przecież, by serce każdego człowieka mogło być tak dobre i święte…

Stacja 7: Drugi upadek Jezusa pod ciężarem krzyża.

Zło, cierpienie, doświadczenie słabości, grzeszności własnej i innej ludzi, może nas przygnieść, osaczyć. Gdy ulegając podszeptom Złego, widzimy w otaczającym nas świecie wyłącznie to, co zaprzecza prawdzie, dobru i pięknu, jesteśmy bliscy zwątpieniu, rezygnacji z jakiegokolwiek działania, wycofujemy się z życia. Jezus z pewnością widział rzeczywistość znacznie wyraźniej niż my, jeszcze bardziej niż nas bolało Go przyglądanie się jej ciemnej stronie.
Nie przekreślił jednak ludzi, życia i świata, nie podważył sensu ich istnienia, nie odwrócił się, ale przyszedł do tej trudnej, zranionej grzechem rzeczywistości, niosąc nadzieję, przebaczenie, przywracając człowiekowi godność i poczucie sensu egzystencji.
Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem. (J 13, 14-15)

Stacja 8: Jezus pociesza płaczące niewiasty.

“…nie płaczcie nade Mną: płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi!” (Łk 23,28)
Panie Jezu, Ty nie oczekujesz naszych łez, współczucia z naszej strony. Pokazujesz, że tym, co powinno budzić w nas smutek i żal jest zło w sercach naszych i naszych bliźnich. Nie możemy zatrzymać się na przeżywanych emocjach, które bywają silne, ale są również ulotne, zmienne. Smutek, żal powinny nas prowadzić do przemiany życia, do konkretnych decyzji i czynów. Mamy “rozdzierać nasze serca, a nie szaty”, wciąż powracać do Ciebie, szukać Ciebie. Nie pragniesz, abyśmy nad Tobą płakali, ale by smutek z powodu zła, jakie popełniamy owocował wyborem szczęścia w przyjaźni z Tobą.
Cierpiałeś i umarłeś dla nas, byśmy mieli życie, osiągnęli pełnię radości.

Stacja 9: Trzeci upadek Jezusa.

“Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.” (J 3, 18)
Bóg nie potępia, nie odrzuca, nigdy nie przekreśla człowieka. Niezależnie od popełnionych grzechów, mimo ciągłego powracania do tych samych błędów, zawsze obdarza laską pozwalającą rozpocząć nowe życie. To Zły Duch i człowiek, który mu ulega, zabierają szansę nawrócenia, niszczą nadzieję, prowadzą ku krawędzi rozpaczy. Człowiek potępia siebie i innych wbrew Bożej miłości, Bożemu przebaczeniu. Nawrócenie, dobre życie to zatem owoc nie tyle naszego ludzkiego wysiłku, ile przyjęcia Bożej miłości, łaski. Stanie się faktem, o ile również naszym będzie Boże spojrzenie na rzeczywistość. Spojrzenie w którym wszystko możliwe jest dla tego, kto w Niego wierzy.

Stacja 10: Jezus obnażony z szat.

“Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic.” (Iz 53, 3)
W ziemskim wymiarze straciłeś Panie wszystko. Odeszli Twoi przyjaciele, pozostałeś sam w swoim bólu, obdarty z godności, pozbawiony siły… Ty będąc Bogiem zgodziłeś się na tę mękę i pogardę, a co więcej doświadczywszy jej, nie zmieniłeś swojej decyzji, nie wycofałeś się, choć mogłeś jednym słowem, jednym gestem położyć kres własnemu cierpieniu. Łaską jest zdolność przyjmowania cierpienia z pokorą, pokojem serca i ufnością. Zwykle to jednak ból czy trud, który po prostu pojawia się na drodze naszego życia.
Czy bylibyśmy w stanie świadomie, dobrowolnie wybrać cierpienie dla dobra innych, a co więcej godnie je przyjmować i chwalić Boga w nim? Tak wiele czynimy, by nie czuć bólu duchowego czy fizycznego, by mieć spokój, komfort. Wiele z ludzkich wyborów ma u podstaw tę właśnie motywację. A Bóg działa w oparciu o inne kryteria – dla Niego najważniejsza jest miłość, prawda, dobro…

Stacja 11: Jezus przybity do krzyża.

To koniec Twej okrutnej męki Panie. Niebawem zmartwychwstaniesz, jednak znak krzyża pozostanie z nami. Patrzymy na Ciebie przybitego do krzyża każdego dnia, w świątyniach, w naszych domach, w drodze… Twój Krzyż mówi o miłości, wierności aż do końca, o tym, że wybór dobra, prawdy, piękna jest ważniejszy niż wszystko, co daje nam ten świat.
Krzyż jest też znakiem zwycięstwa nad złem. Tak często czujemy się zagubieni, bezradni, bezsilni… Zamiast szukać wtedy własnych rozwiązań dla problemów, popatrzmy na krzyż i przypomnijmy sobie o tym, że Jezus oddał życie, abyśmy mogli trwać w przyjaźni z Bogiem, zwyciężać nad złem. Uświadommy sobie, że On jest z nami, że z Nim możemy podjąć słuszne decyzje, że On zawsze daje siłę i odwagę, by iść najlepszą z możliwych dróg. W każdej życiowej sytuacji otrzymujemy tyle łaski, że z pewnością wystarcza jej nam, by przeżyć ją w dobry sposób. Ponieważ brak nam w to wiary, często nie dajemy sobie szansy na szczęście.

Stacja 12: Pan Jezus umiera na krzyżu.

Życie jest największym skarbem, jaki każdy z nas otrzymał. Darem złożonym z drobinek chwil, doświadczeń, emocji, myśli, działań, spotkań… Pan Jezus ofiarował swoje życie dla naszego zbawienia i zaprasza nas, abyśmy na własne istnienie patrzyli w kategoriach daru. Życie jest darem Boga, ale może być również darem dla Niego, dla drugiego człowieka. Wtedy dopiero czujemy jego smak i sens.
Dopóki nasze bycie w rzeczywistości, relacjach z ludźmi i Bogiem skupia się na nas samych jest puste, smutne, nie prowadzi do żadnego celu. Ograniczenie własnej perspektywy wyłącznie do ziemskich uwarunkowań, zamierzeń i pragnień odbiera jej najważniejszy wymiar wiary, nadziei, miłości, które przekraczają barierę śmierci.
Jeśli umieram wraz z Jezusem, oddając Mu wszystko czym jestem i co posiadam, z Nim również zmartwychwstaję ku pełni, szczęściu, które nie ma końca.

Stacja 13: Jezus z krzyża zdjęty.

“Oto ja Służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa.” (Łk 1, 38)
U początków i na końcu ziemskiego życia Chrystusa spotykamy Ciebie, Maryjo. To trudne chwile, wymagające odważnych decyzji, wiary i nadziei wbrew obiektywnym przesłankom, zwykłym, ludzkim doświadczeniom. W obu tych momentach jesteś sama. Samotnie mierzysz się z Tajemnicą, z cierpieniem, lekiem, wątpliwościami. Zwyciężasz, bo pełną ufność pokładasz w Tym, Który zawsze jest przy Tobie, Który stale Cię wspiera. Jesteś w stanie wybrać dobro, bo modlisz się, rozmawiasz z Panem, zamiast uciekać w wir obowiązków czy pustych przyjemności, bo nie polegasz na sobie, ale z pokorą uznajesz swoją słabość, kruchość. Jesteś Królową, Panią Nieba i Ziemi, bo nie szukasz swojej wygody i bezpieczeństwa, ale woli Tego, Który wybrał Cię na Matkę Swojego Syna.

Stacja 14: Pan Jezus złożony do Grobu

Panie Jezu, po Twojej śmierci nie spotykamy Apostołów, ale Józefa z Arymatei i Nikodema. To oni troszczą się o złożenie Twojego ciała do grobu z czcią i miłością. Jeszcze niedawno obaj rozmawiali z Tobą w tajemnicy, ukrywali się z obawy przed ludźmi. Teraz ich serca są mocne, wolne. Otrzymali łaskę bycia Twoimi uczniami i odważnego dawania świadectwa. nigdy nie jest za późno, byśmy do Ciebie wrócili, uznali Ciebie za naszego Mistrza, nawet jeśli w kategoriach tego świata nie ma już nadziei, perspektyw na fundamentalną przemianę życia. Ty pokładasz w nas nadzieję do końca, dajesz nam Swą łaskę, mocą której możliwe jest wszystko, co prawdziwie dobre.
Przeszłe błędy, słabości nie zamykają drogi do Nieba temu, kto Tobie zaufa.

Related posts